MAŁY EGIPT NA FIRMOWYM BIURKU

Planowanie wyposażenia biurowego zawsze sprawia kłopot. Jako doświadczony grafik wiem, jak ważny jest praktyczny aspekt moich projektów. Stoi to jednak w sprzeczności z moją kreatywną naturą, dlatego znalezienie kompromisu często nie jest łatwe. Lata nauki i przygotowywania pracy na zlecenie firm nauczyły mnie jednak rozdzielać to, co czysto twórcze od tego, co praktyczne i konieczne do sprawnego funkcjonowania. 

Jednym z przykładów, który lubię podać jest kalendarz typu piramidka. Z pewnością każdy, kto posiada napięty grafik zna je doskonale. Z boku wyglądają jak podłużna piramida, zaś z przodu mają datownik z wyrywanymi kartkami. Coraz częściej są to także karty na spirali, które ułatwiają kontrolę nawet nad minionymi terminami. 

W jednym rogu znajduje się obrazek, który ma przełamywać biurową monotonię, w drugiej zaś zlokalizowany jest sam kalendarz. Choć nie mam wiele do dodania te strefie, to obrazek wraz z kolorystyką i logo firmowym często jest dla mnie wyzwaniem. 

Co zrobić, żeby przez jedno spojrzenie obserwatorowi poprawił się nastrój? Powinien to być krajobraz czy zabawna karykatura? A może śmieszny napis? Muszę też pamiętać przy tej okazji, aby zachować spójność z komunikacją wizualną przedsiębiorstwa. Jeżeli mój projekt będzie zakłócał tę jedność, może się okazać, że zamiast pomoc, jedynie spowoduję kłopoty. Pracownicy muszą być stale otoczeni wartościami firmowymi, żeby poczuć się częścią całego zespołu. 

Takie szczegóły, choć z pozoru wydają się mało istotne mają duże znaczenie z psychologicznego punktu widzenia.

Leave a comment

Moderacja komentarzy w tym serwisie jest aktywna. To oznacza, że twój komentarz nie będzie widoczny na stronie dopóki nie zostanie zaakceptowany przez redaktora.