MOJA PRZYGODA Z FOTOGRAFIĄ MIAST

Fotografowanie miast nie od razu stało się moją pasja. Rozpoczynałam jako amator-fotograf, starając się uchwycić po prostu wszystko to, co uważałam za piękne i godne uchwycenia. Raz była to kropla rosy na trawie, innym razem - biedronka, która usiadła mi na nodze. Pewnego razu fotografując koleżankę na tle zamku Czocha wpadłam na pomysł kilku ciekawych ujęć. Nie do końca wiedziałam, jak się zabrać za ich wykonanie, by wyszły dokładnie tak, jak tego potrzebowałam. Znudzona koleżanka oczywiście nie miała najmniejszego zamiaru stać cierpliwie i czekać, aż znajdę ujęcie idealne i nauczę się, jak dobrze ustawiać aparat do zdjęcia. Ona uważała, że każde moje zdjęcie jest fantastyczne i nie potrzebuje żadnych poprawek. Jak mało ta amatorka wiedziała o fotografii...

Jak mało ja wiedziałam - okazało się później. Fotografia miast stała się moją obsesją. Wróciłam pod zamek, a jakże, by wreszcie sfotografować go tak, jak chciałam i wrzucić to zdjęcie do albumu ze zrealizowanymi fantazjami. Z biegiem czasu zaobserwowałam, jak mój album powiększa się o zdjęcia miast - nocą, w dzień, w czasie burzy, w kropli deszczu, we wszystkich możliwych konfiguracjach. Nie było weekendu, którego nie spędzałabym poza miastem, szukając co ciekawszych obiektów do fotografowania. Po dziś dzień, pomimo że moje portfolio pęka w szwach, lubię wsiąść w samochód, pojechać gdzieś, rozłożyć sprzęt i przez kilka godzin czekać na idealne warunki do fotografowania - to bardziej ekscytujące niż czekanie aż ryba złapie się na wędkę!

Leave a comment

Moderacja komentarzy w tym serwisie jest aktywna. To oznacza, że twój komentarz nie będzie widoczny na stronie dopóki nie zostanie zaakceptowany przez redaktora.