MAGIA ZABYTKÓW

Zabytek trzeba obejrzeć i sfotografować o każdej porze dnia i roku, w różnych warunkach różnym świetle. Niekiedy fotografia zabytków nieciekawie wygląda w pełnym słońcu, ale zaczyna "grać" o zmierzchu.

 

Kiedyś przejeżdżałam obok kościoła, w którym zrobiono zewnętrzne podświetlenie. Nie wyglądało to za dobrze, bo część elewacji była porośnięta ciemnym bluszczem, którego przy remoncie nikt nie zdecydował się usunąć. Ale chciano mieszkańcom uprzyjemnić życie, więc w ramach funduszy sołeckich powstało oświetlenie. Tego dnia we wnętrzu odprawiano nabożeństwo. Wewnętrzne światła rozświetliły witraże, których uroku normalnie z zewnątrz nie widać. Kolorowe plamy na tle białych (otynkowanych) lub ciemnych (zarośniętych bluszczem) ścian - to było to! Jak na złość, miałam tylko telefon i nim pstryknęłam kilka fotek. Drugiego dnia pojechałam do wsi i zagadałam z sołtysem. Umówił mnie z panią "kościelną". Z całym sprzętem przyjechałam następnego dnia wieczorem i zaszalałam. Najpierw zabytek z zewnątrz, z samymi oświetlonymi oknami. Później tylko w świetle ulicznej latarni - nieziemski, bo latarnia nie oświetlała całości i stała w pewnym oddaleniu. Potem ze zrobionym oświetleniem zewnętrznym i ze światłem wewnątrz - tego wieczoru przerabiałam mnóstwo kombinacji. Na koniec zrobiłam ciemny kościół z detalem - zapalona nad drzwiami i oświetlająca je nikłym światełkiem mała latarenka, za którą kryła się cała spora ciemna bryła budowli. Czasem za dużo światła też stanowi przeszkodę...

A uczynnym ludziom, którzy udostępnili mi zabytek, zostawiłam wywołane zdjęcia i "coś" w skarbonce na środki czystości. To rada dla wszystkich fotografujących - żyjcie dobrze z tymi, którzy udostępniają wam zabytki. Bo nigdy nic nie wiadomo.

 

Leave a comment

Moderacja komentarzy w tym serwisie jest aktywna. To oznacza, że twój komentarz nie będzie widoczny na stronie dopóki nie zostanie zaakceptowany przez redaktora.